Jesteś tutaj: Home » Austria » Futurystyczny Linz

Futurystyczny Linz

Deszcz bił o szyby, nienatarczywa muzyka odbijała się od aerodynamicznego wnętrza, a za oknem – jak w surrealistycznym filmie – hektary słoneczników. Całe słonecznikowe morza wręcz, intensywnie wdzierające się w umysł i zostające na długo w pamięci. Lipiec w MittelEuropie okazał się być tradycyjnie kapryśny, ale i zachwycający. Jechaliśmy z Warszawy do Linz, czyli do Górnej Austrii. Trasa zajmuje średnio około 10 godzin, my jednak jechaliśmy nieco dłużej.Wyjechaliśmy po 6 rano, dotarliśmy dobrze po osiemnastej (niestety mocno padało). Próbę ogniową świetnie zniosły nasze trzy auta – Hondy. 

TG_160713_GornaAustria_9454

Spory bagażnik i dużo miejsca w środku, a także solidne przyspieszenie i bardzo dobra przyczepność pozwoliły na bezpieczną jazdę także w strugach deszczu. fot. Tomek Gola

Czasu na zwiedzanie stolicy Górnej Austrii nie było wiele, ale – poza sytą i typową dla tej części kraju kolacją – mieliśmy szansę podziwiania tu kilku miejsc magicznych. Położony nad Dunajem 100-tysięczny Linz założyli Rzymianie. I tego dawnego, patrycjuszowskiego ducha tu wciąż czuć.

TG_160713_GornaAustria_9576

fot. Tomek Gola

Przede wszystkim jednak w oczy rzucało się fantastycznie podświetlone Muzeum Przyszłości, czyli Ars Electronica Center. Wielką atrakcją centrum jest CAVE 3D (Cave Automatic Virtual Environment 3D), czyli „Jaskinia Wirtualnej Rzeczywistości w trójwymiarze”. O tym, czym dokładnie jest – w następnych odcinkach. Organizowany tu co roku festiwal Ars Electronica przyciąga setki widzów. My w deszczu zamiast nich spotkaliśmy jedynie młodocianych kibiców z Włoch. Pokrzyczeli sympatycznie, zaśpiewali piosenkę i tyle ich widziano.
Tak samo zresztą jak i nas. Po długiej podróży padliśmy jak muchy. Na największe atrakcje czekamy w kolejnych dniach.

TG_160713_GornaAustria_9609

fot. Tomek Gola

Zobacz film z wyjazdu